Dziś jest Poniedziałek, 21 Maj 2012, godz 00:54
OnLine: 59, statystyki
index > Hydepark
Temat: Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie
Dodane: 22-12-2008 14:10
#madz - user - 60%
Prawdziwi przyjaciele będą zawsze przy nas? Sama nie wiem do końca. Mam przyjaciółkę, z którą przechodziłyśmy razem przez wszystkie nasze trudności. Od wylewania łez przez jakiegoś idiotę, masowanie się na lekcjach, ściąganie na sprawdzianach po przechodzenie przez naprawdę duże kłopoty. Pamiętam jak powiedziałam Jej, że mam nawrót choroby. Wtedy w sumie zaczęły się kłopoty. Bo się ddwa razy, że tak powiem posprzeczałyśmy. Raz w zeszłym roku. Kiedy nie odzywałyśmy się do siebie jakieś dwa miesiące. Po czym napisała do mnie piękny list. Płakałam jak małe dzidzi xD
Następnie poszłam na wigilię klasową, to znaczy w naszym przypadku szkolną : P i wystarczyło jedno spojrzenie i już było po kłótni. Z resztą zawsze się rozumiałyśmy bez słów.
Kiedy Ona była daleko ode mnie, wiedziałam kiedy jest szczęśliwa, a kiedy smutna. W towarzystwie często razem nagle wybuchałyśmy śmiechem xD Nikt nie wiedział dlaczego. My i owszem. Mamy takie same poglądy. Zainteresowania? Niektóre te same.
Jak na sześć lat przyjaźni dwie kłótnie, to naprawdę fajnie. ^^ Obyście znaleźli sobie taką osobę. (Takie życzenie z okazji świąt ; p)

Dodane: 22-12-2008 18:25
#Plastus - user - max%
Nigdy nie miałem przyjaciół z prawdziwego zdarzenia i nie wirze, że tacy istnieją. Z natury nie ufam do końca ludziom, bo zbyt często się na nich przejechałem, przyjaźń wymaga wielkiego zaufania, a tego dać nie mogę. Mam znajomych bliższych i dalszych, którym z chęcią bym pomógł, jeśliby mnie tylko poprosili. Z resztą teraz to hasło jest zbyt nadużywane, przyjaciółmi nazywa się ludzi których nawet nie znamy do końca. Ja dla wszystkich staram się być jednakowo miły i uczynny, jak mogę, jedynym warunkiem jest to, że oczekuje w zamian, choć minimum lojalności.

Dodane: 22-12-2008 18:51
#songoten - user - 40%
Czytam sobie wypowiedzi na ten temat i zauwarzylem ze niektorzy nie do konca czaja co to znaczy przyjaz i ze prawdziwych przyjaciol poznaje sie w biedzie.

Ale od poczatku najpierw trzeba sie dobrze zastanowic kto to jest przyjaciel i moge wam powiedziec ze to nie jest ktos taki kto "pociesza po stracie chlopaka/dziewczyny" czy ma podobne lub takie same zainteresowania co wyto nie jest osoba ktora od czasu do czasu pomorze bo akurat (ze tak powiem)nie ma wyjscia(a znam takie przyklady)albo potem bedzie mial z tego korzysc to nie jest przyjaciel tylko kolega jakich wszyscy pewnie maja dosc sporo.

Zycie dalo mi niezle po dupie wiec cos o tym wiem...

Przyjaciel jest to osoba ci najblizsza dla ktorej zrobisz doslownie wszystko i z wzajemnoscia pomozesz w dosc trudnych sytuacjach (nie chodzi tu o dawanie sciagnac na klasowce).przyjaciel to przydewszystkim bezgranicznie ufasz co jest w przyjazni najwazniejsze.I moge przyznac z e mam to szczescie miec takiego przyjaciela poznalem go ze tak powiem normalnie wprowadzil sie do mojej miejscowosci i jak kazdy nowy przez jakis kilka dni nie pchal sie do znajdowania znajomosci i spotkalismy sie przypadkowo zaprosilem go na ognisko zeby bardziej sie poznac i wogole poznac go ze wszystkimi i swietnie czulismy sie w swoim towarzystwie...;mozna by jescze dlugo pisac ale przecierz to nie oto chodzi.

Przejdzmy to powiedzenia ze prawdziwych przyjaciol poznaje sie w biedzie mialem szanse przekonac sie o tym przekonac na wlasnej skorze i to nawet nie tak dawno na poczatku wakacji poszdlem na impre do inne miejscowosci gdy wyskoczylem na fajke zostalem pobity przez kilku kolesiow do nieprzytomnosci i z tego co powiedziala mi kolerzanka Tomkowi (imie przyjaciela) cos nie pasowalo gdyby nie jego zainteresowanie to nie znalezliby mnie do rana noi gdyby nie tomek to jak znam zycie i moich "kolegow" to walneliby mnie gdzies w kat a Tomek sam jeden zaprowadzil mnie do swojego domu gdzie ocknolem sie rano.

Mam nadzieje ze niektorzy bardziej zajaza znaczenie slowa przyjaciel...

--------------------

Przyjaźń...tylko ona się liczy...
jedyna rzecz o którą warto walczyc...
Dodane: 23-12-2008 08:14
#Rewinger - user - 90%
songoten napisał/a:
na poczatku wakacji poszdlem na impre do inne miejscowosci gdy wyskoczylem na fajke zostalem pobity przez kilku kolesiow do nieprzytomnosci i z tego co powiedziala mi kolerzanka Tomkowi (imie przyjaciela) cos nie pasowalo gdyby nie jego zainteresowanie to nie znalezliby mnie do rana noi gdyby nie tomek to jak znam zycie i moich "kolegow" to walneliby mnie gdzies w kat a Tomek sam jeden zaprowadzil mnie do swojego domu gdzie ocknolem sie rano.

Mam nadzieje ze niektorzy bardziej zajaza znaczenie slowa przyjaciel...


No sam nie wiem czy tak wielce Ci pomógł. Ja gdybym np. zobaczył taką zmasakrowaną dziewczynę czy chłopaka na ulicy to też bym go zabrał. Mimo, że wcale to mój przyjaciel nie jest. Gdyby Cię obronił przed tymi kolesiami to by było coś. Jednak to, że Cię potem do siebie zabrał, co prawda jest dobrym czynem, ale nie wiem czy tylko dlatego można nazwać kogoś tak bliskim przyjacielem...

Dodane: 23-12-2008 09:59
#enigma - user - max%
Podzielam zdanie Rewingera, gdyby postawił się tym typkom i próbował Cie obronić, nie zależnie od tego że ich było 5 i wiadome było że i on dostanie. Tak jak powiedział Rew, to wcale nie heroiczny czyn, ostatnio będąc na imprezie, zobaczyłem dziewczynę która była bardzooo napita, i nie mogła nawet wysiedzieć bo się potykała, więc razem z kolegami zabraliśmy ją do naszej `kanciapy` no i tam trochę otrzeźwiała, daliśmy jej coś do picia, jedzenia, po czym gdy była już zdolna do samodzielnego poruszania się, odprowadziliśmy ją do domu, ale nie sądzę abym tym czynem był jej bliskim przyjacielem. Tak zrobiłby każdy odpowiedzialny człowiek, bo to przecież normalne że pomagamy drugiej osobie w potrzebie, przyjaciel czy nie, nie ważne. Przejdźmy do tematu, ja nie będę owijał w bawełnę, bo nie miałem sytuacji w której mógłbym poznać że to prawdziwy przyjaciel, mowa oczywiście o takich `złych` sytuacjach, bo temat brzmi `prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie`, jednak myślę że moi obecni przyjaciele i przyjaciółki na pewno by jakoś zareagowali, bo na prawdę jak z kimś się przyjaźnie to łączy nas mocna więź, szczególnie z przyjaciółkami ; D No ale nic, jak wiadomo teraz wolne, to może jeszcze przyjaciele będą mieli okazję do pokazania przyjaźni, chociaż i bez tego nimi są i są dla mnie bliscy. ; )

--------------------
Dodane: 10-07-2011 15:24 - Edytowane przez Fiend dnia 10-07-2011 15:25
#Fiend - user - 70%
No ja się ostatnio zawiodłem na "przyjaciołach" (sprawy prywatne).Można powiedzieć ,że to była próba na prawdziwą przyjaźń ale nie zdali.Czyli ogólnie mam samych kolegów i znajomych .Od teraz będe starał się być bardziej ostrożny by nie ufać nikomu pochopnie bo za maską "przyjaciela) może skrywać się prawdziwa żmija.

--------------------

Dodane: 13-08-2011 00:50
#Darknes - user - max%
Prawdziwych przyjaciół to się poznaje w urodziny xDD Kto na prawdę o nich pamiętał to jest złoty przyjaciel, złożenie mi życzeń to był najlepszy z możliwych prezentów :d Reszta znajomych ze szkoły to się odzywa jak czegoś odemnie chce ale na piwo to żaden bezinteresownie nie zaprosi, ale są tacy co nawet przyniosą sami z siebie flaszkę nie licząc na nic w zamian, o takich ludzi trzeba dbać to o Tobie nie zapomną :d

Nigdy nie miałem chyba sytuacji gdzie by moja przyjaźń została wystawiona na próbę. Po prostu pomagam ludziom, często nawet takim, którzy potem mi nie chcą pomóc, ale jeśli tak się stanie to już więcej niech na mnie nie liczą :p Przyjaźń się musi opierać na jakiejś jakby to nazwać wymianie, wtedy czuje się jakąś więź, jeśli tego brakuje to ludzie odwracają się od siebie i jedyne co można wykrztusić przy spotkaniu się gdzieś przypadkiem to "Cześć" i każdy idzie w swoją stronę.

--------------------

Znajdziecie mnie na: LastFM and MAL
Dodane: 13-08-2011 01:03
Plastus napisał/a:
Nigdy nie miałem przyjaciół z prawdziwego zdarzenia i nie wirze, że tacy istnieją. Z natury nie ufam do końca ludziom, bo zbyt często się na nich przejechałem, przyjaźń wymaga wielkiego zaufania, a tego dać nie mogę. Mam znajomych bliższych i dalszych, którym z chęcią bym pomógł, jeśliby mnie tylko poprosili. Z resztą teraz to hasło jest zbyt nadużywane, przyjaciółmi nazywa się ludzi których nawet nie znamy do końca. Ja dla wszystkich staram się być jednakowo miły i uczynny, jak mogę, jedynym warunkiem jest to, że oczekuje w zamian, choć minimum lojalności.

Ja mam takie same poglądy, wiele razy się w zyciu przejechałem jak na moje 13 lat, nie mam przyjaciela z prawdziwego zdarzenia, ale zawsze staram się być uczynny i nie wchodzić nikomu w droge.

--------------------

http://npolska.ne...667/page/3
Dajcie mi coś do narysowaniu z Bleacha DB Naruto, w tym temacie
Dodane: 14-08-2011 18:06
#Bociak - user - max%
Nie jestem zbytnio towarzyski. Umieć pielęgnować kontakty i szukać kolejne, to z pewnością piękne idee. Ja jednakże uciekam od potencjalnych więzi, unikam ludzi, gdyż nie mam co dać w zamian i nie ukrywajmy: nie chce. "Przyjaźń" to za mocne słowo, by określić jakąkolwiek moją znajomość. Co ono oznacza? Bezgraniczna ufność, ktoś na kim się nie zawiedziesz... Mocno się zastanówmy używając tego sformułowania, byśmy nie obudzili się następnego dnia bez dachu nad głową.

--------------------
User w firmie witryna DBPolska.net

Dodane: 14-08-2011 18:59
a ja mam gips na nodze od 1 sierpnia i z 5 MEGA przyjacioł odezwało się dwóch ,a odwiedził tylko jeden. Idealnie przekonalem sie ,ze nie mam przyjaciol, choc jak sami twierdzą nimi są. nie zale sie ,nie lamentuje- po prostu gdy juz dojde do siebie ,bede poswiecal im tyle uwagi ,ile oni poswiecili mnie. Wiem tylko tyle, że gdyby ktoremus z nich przytrafilo sie to co mnie ,przynajmniej co 2 dni bym zaszedl w odwiedziny. nie jestem gowniarzem ,mam 21 lat i czasami jest potrzebny zimny prysznic ,zeby cos zrozumiec. w sumie..to dziekuje Bogu za skrecenie kostki, przynajmniej wiem jak jest.

Dodane: 21-08-2011 13:38
#Cyrus - user - max%
superpatrol napisał/a:
a ja mam gips na nodze od 1 sierpnia i z 5 MEGA przyjacioł odezwało się dwóch ,a odwiedził tylko jeden. Idealnie przekonalem sie ,ze nie mam przyjaciol, choc jak sami twierdzą nimi są. nie zale sie ,nie lamentuje- po prostu gdy juz dojde do siebie ,bede poswiecal im tyle uwagi ,ile oni poswiecili mnie. Wiem tylko tyle, że gdyby ktoremus z nich przytrafilo sie to co mnie ,przynajmniej co 2 dni bym zaszedl w odwiedziny. nie jestem gowniarzem ,mam 21 lat i czasami jest potrzebny zimny prysznic ,zeby cos zrozumiec. w sumie..to dziekuje Bogu za skrecenie kostki, przynajmniej wiem jak jest.

Pfff... Ale tragedia ;P Jak oni się nie odzywają to może Ty się odezwij :>? Jeśli Ty potrzebujesz kontaktu z nimi to im to powiedz, a nie wymagaj. To, że masz nogę w gipsie nie czyni Cię pępkiem świata. Na takiej podstawie nie ocenia się czy ktoś jest przyjacielem.

--------------------


Zajrzyj na mojego chomika chomikuj.pl/luki9696
Dodane: 21-08-2011 14:57
#Darknes - user - max%
Cyrus napisał/a:
Pfff... Ale tragedia ;P Jak oni się nie odzywają to może Ty się odezwij :>? Jeśli Ty potrzebujesz kontaktu z nimi to im to powiedz, a nie wymagaj.* To, że masz nogę w gipsie nie czyni Cię pępkiem świata. Na takiej podstawie nie ocenia się czy ktoś jest przyjacielem.
Eee Cyrek to co mam kazać komuś "Odwiedź mnie!" ? I go traktować jak kogoś więcej niż zwykłego znajomego? Przyjaciele sami chcą odwiedzać ich nie trzeba prosić aby do Ciebie przyjechali czy nawet napisali głupie "Co słychać?" Jak sie do mnie ktoś nie odzywa w ogóle to ja też się nie odzywam, mogę pogadać jeśli gdzies spotkam i mam o czym z tym kimś pogadać bo skoro on ma mnie gdzieś to po co ja mam wokół niego biegać, nie potrzebne mi to jest.

* mam wymagać ale jednak nie wymagać, pięknie :d

--------------------

Znajdziecie mnie na: LastFM and MAL
Dodane: 21-08-2011 15:21
#Seneka - user - 80%
Ale tragedia ;P Jak oni się nie odzywają to może Ty się odezwij :>? Jeśli Ty potrzebujesz kontaktu z nimi to im to powiedz, a nie wymagaj. To, że masz nogę w gipsie nie czyni Cię pępkiem świata. Na takiej podstawie nie ocenia się czy ktoś jest przyjacielem.

Pozwól, że nie zgodzę się z Twoim stwierdzeniem, jeśli myślisz, że masz rację, to jesteś w błędzie. Swojego czasu byłem w podobnej sytuacji, za jakiś czas też mnie czeka gips, wygląda na to, że to dość poważna sprawa, bo miałem w piątek rentgen ( a wcześniej bagatelizowałem) z resztą nieważne, wróćmy do tematu. Przyjaciele nie są wtedy, kiedy ONI tego chcą, od przyjaciela powinno się oczekiwać, że się jakoś nami zainteresuje, niezależnie od wieku, chodzi o to, że będą przychodzić wtedy, kiedy my tego potrzebujemy, a nie wtedy, kiedy oni chcą i to powinni wiedzieć bez komunikowania się... Bo taki, co przychodzi raz na miesiąc, by pograć sobie przy komputerze, albo posiedzieć na necie i zobaczyć co na NK i FB, a z innymi pije, to nie przyjaciel.
A nam ludziom zwłaszcza w chorobie kontakt jest potrzebny.


--------------------
Dodane: 21-08-2011 17:39
#Sango - user - 100%
Plastus napisał/a:
Nigdy nie miałem przyjaciół z prawdziwego zdarzenia i nie wirze, że tacy istnieją. Z natury nie ufam do końca ludziom, bo zbyt często się na nich przejechałem, przyjaźń wymaga wielkiego zaufania, a tego dać nie mogę. Mam znajomych bliższych i dalszych, którym z chęcią bym pomógł, jeśliby mnie tylko poprosili. Z resztą teraz to hasło jest zbyt nadużywane, przyjaciółmi nazywa się ludzi których nawet nie znamy do końca. Ja dla wszystkich staram się być jednakowo miły i uczynny, jak mogę, jedynym warunkiem jest to, że oczekuje w zamian, choć minimum lojalności.


Mam podobne nastawienie.

Kiedyś się przejechałem porządnie na tym "prawdziwym" przyjacielu, i od teraz nikomu nie ufam. Mam kilkoro kolegów, ale nie można ich nazwać "najlepszymi" czy "prawdziwymi".

--------------------

Musisz być zalogowany, aby móc dodawać posty na forum.
Linki sponsorowane: J.P.F. - Wydawca mangi Naruto | Radio Aoi - Azjatycka muzyka | Sportowa Zielona Góra | FIFA Online